Nasz produkt cyfrowy, szablon do złożenia wielokątnej maski szopa pracza, jest dla Ciebie idealnym rozwiązaniem! Ten szablon jest dostępny w cyfrowym formacie PDF A4 i zawiera zarówno instrukcje wizualne, jak i instrukcje krok po kroku dotyczące montażu maski. Za pomocą tego szablonu możesz łatwo stworzyć wyjątkową maskę szopaSzopy pracze żyją w lubuskich lasach. Ale też zaczynają przychodzić do gospodarstw domowych. Jak z nimi postępować? Na portalu społecznościowym mieszkaniec gminy Łagów podzielił się sposobem na odławianie szopów i wywożenie ich do lasu. Czy postępował właściwie?Cóż takiego wyczyniają szopy na podwórkach, że trzeba je usuwać? - Wyjadają jedzenie, wchodzą do śmietników i wywalają śmieci, ich odchody są wszędzie. Przy domu jest budynek gospodarczy. Zaczęły wchodzić na dach i zwalać dachówki. I tu już się zaczął robić problem - opowiada nam pomysłodawca wyłapywania szopów. Mężczyzna zakupił więc klatkę pułapkę, do której nocą wchodziły szopy zwabione przynętą. Rano wywoził je kilka kilometrów do lasu i wypuszczał. Jak mówi, nie są agresywne, to raczej łagodne zwierzęta. Czy tak wolno postępować z dzikimi zwierzętami? W Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gorzowie Wlkp. dowiadujemy się, że szop pracz jest gatunkiem inwazyjnym i powinien być eliminowany ze środowiska. Jak? Najlepszym sposobem ma być umieszczenie szopa w ośrodku rehabilitacji dla dzikich zwierząt. Stanisław Bąkowski zaznacza, że z szopem należy się obchodzić humanitarnie. Najbardziej właściwym jest zgłosić ten fakt do lokalnego wydziału ochrony środowiska, w tym przypadku do gminy, gdyż leży to w jej kompetencjach. Szop pracz jest postrzegany jako miłe zwierzątko. A jak jest w rzeczywistości? Ten z pozoru sympatyczny ssak jest jednym z 52 gatunków zwierząt i roślin wpisanych w Polsce na ministerialną listę najgroźniejszych oraz jednym z 49 gatunków określanych jako najbardziej niebezpieczne w Unii Europejskiej. - Jest niezwykle zwinny, świetnie pływa i wspina się po drzewach. Z wody wyławia nie tylko ryby, ale też raki i żaby. Z dziupli i gniazd potrafi wybierać jaja i pisklęta. Jest zagrożeniem nawet dla zajęcy. Żywi się także padliną i roślinami - opisuje zwierzę Nadleśnictwo Sulęcin. Szop jest gatunkiem obcym dla naszej przyrody i dlatego nie ma w niej godnego siebie przeciwnika. Jego ekspansja zagraża gatunkom chronionym, szczególnie ptactwu, których jaja i pisklęta niszczy. Ale to nie wszystko. Jak każde dziko żyjące zwierzę, szop również może przenosić choroby pasożytnicze. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że śmiertelnie groźny dla człowieka jest gatunek nicienia, którym może się zarazić, nawet mimo odrobaczania zwierzaka. S. Bąkowski prosi, by podkreślić, że człowiek w ogóle nie powinien mieć żadnego kontaktu fizycznego z dzikim zwierzęciem. Osowiały ptak, którego znajdziemy na spacerze jest zarobaczony, może mieć pasożyty, tym bardziej, że przyleciał z innego kontynentu. Dzikie zwierzęta są po to, by je jedynie obserwować z opowiedziała historię uratowanego 2-tygodniowego szopa. Zareagowała bardzo emocjonalnie: - Mąż znalazł w stodole małego szopka. Leżał na podłodze, ale oddychał. Przełożył go do kartonu, przykrył workiem i zostawił w nadziei, że mama po niego wróci. Na drugi dzień szopik leżał w tym samym miejscu. Postanowiliśmy go ratować. Już tak mamy, że nie umiemy przejść Karolina wzięła go do domu i zawiozła do weterynarza. Całą noc szop karmiony był buteleczką dla szczeniaczków. Na szczęście zaczął jeść. - Mąż przeszukał stodołę i pod dachem znalazł gniazdo z małymi szopikami. Położył w jego pobliżu kartonik z maleństwem. Wszystkie szopki zaczęły głośno piszczeć i mama przyjęła zgubę z powrotem do gniazda. Ten mały skradł nam serca - przyznaje Czytelniczka. Szopy mają teraz okres lęgowy. - One mają maleństwa w gniazdach, dlatego napisałam do osoby, która odławia i wywozi zwierzaki, żeby teraz tego nie robiła. Niech się wstrzyma jeszcze kilka tygodni - prosiła pani że szopy uznane oficjalnie za gatunek szkodliwy nie obowiązuje okres ochronny w zakresie polowań. Można do nich strzelać przez cały rok, bez ograniczeń, nawet w okresie lęgowym. Zimą są trudnym celem, gdyż zaszywają się w norach i nad populacją szopów w Polsce prowadzi Instytut Ochrony Przyrody PAN. W świetle obowiązujących przepisów, art. 122 Ustawy o ochronie przyrody mówi, że nie można wsiedlać ani przemieszczać gatunków obcych. Co jednak, kiedy ktoś wywozi szopy do lasu, czyli do środowiska, z którego przyszły? - Tak naprawdę sytuacja jest bardzo trudna, bo z jednej strony jest ten przepis a z drugiej strony nie ma za bardzo alternatywy co w takich przypadkach robić - przyznaje nam Wojciech Solorz z Instytutu. Aktualnie Instytut we współpracy z ministerstwem pracuje nad tym, by docelowo zostały stworzone azyle, do których można będzie oddawać zwierzę, by ono tam mogło spokojnie żyć do końca swoich dni. Jak zaznacza W. Solorz, nie można wymagać od każdego obywatela, by schwytanego szopa pracza poddawał eutanazji u weterynarza albo próbował w jakiś inny sposób go utylizować. To też wiąże się z innymi przepisami dotyczącego dobrostanu zwierząt. Ustawa o ochronie zwierząt zabrania, by z zimną krwią pozbawiać życia. Dodajmy, że problem dotyczy także innych egzotycznych gatunków jak choćby żółwie, węże czy papugi, które ludzie nieodpowiedzialnie wwożą do kraju. Próbowaliśmy ustalić, gdzie w Lubuskiem można oddać złapanego szopa. RDOŚ wskazał nam Park Krasnala w Nowej Soli. Jest tam co prawda woliera i trzy wysterylizowane szopy, ale więcej zwierząt nie przyjmą. Ośrodek rehabilitacji zaś jest dopiero w trakcie budowy. Błędnym tropem okazał się też Ogród Botaniczny w Zielonej Górze, gdzie przebywają tylko gatunki chronione. Z miejskiego schroniska dla zwierząt uzyskaliśmy kontakt do Sylwii Dobek, do której ludzie dzwonią z prośbą o pomoc, kiedy znajdą rannego szopa albo małe opuszczone przez rodziców, lub kiedy szop wszedł w szkodę i zniszczył dach. Pani Sylwia potrącone zwierzę zabiera na zabieg do kliniki. W zbiórce pieniędzy pomaga jej wtedy Inicjatywa dla Zwierząt. Jeżeli zabieg się udaje, szop mieszka u niej w mieszkaniu. Kiedy dochodzi do siebie, szuka mu miejsca w ośrodku gdzieś na terenie kraju. Pani Sylwia przyznaje, że szopy potrafią wyrządzać wielkie szkody. W zeszłym roku zgłosił się do niej ośrodek wypoczynkowy z Łagowa, gdzie wszystkie 10 domków zostały zainfekowane szopami. Trzeba było rozebrać kilka dachówek, wejść i odłowić młode zdrowe oraz dorosłe sztuki. A później znaleźć dla nich dom. - I udało nam się to - przyznaje pani Sylwia. Sama też miała przygodę z szopem: - Pewnego dnia weszłam do domu a szop wyjął klepkę i rozebrał mi pół podłogi. Szopy to szkodniki, zwierzęta inwazyjne i dlatego też nikt ich nie chce. Z punktu ochrony przyrody najlepiej byłoby się ich pozbyć, ale nie ma skutecznych sposobów, żeby to zrobić w większej skali. Natomiast wywożenie pojmanych zwierzaków do lasu nie da wielkiego skutku. One prędzej czy później wrócą. ZOBACZ JAK CWANIAK SZOP WYDOSTAJE SIĘ Z PUŁAPKI Więcej wiadomości w tygodniku papierowym „Dzień za Dniem” lub na Aktualny numer w każdą środę.**Zajrzyj też na Facebooka Dzień za Dniem**Polecane ofertyMateriały promocyjne partnera
1K views, 50 likes, 37 loves, 18 comments, 13 shares, Facebook Watch Videos from Dzikie zwierzęta w potrzebie: 1 PAŹDZIERNIKA -DZIEŃ SZOPA PRACZA ️
Łamiszczęka ^_* wiem czy wy też tak mieliście,ale za moich czasów podstawówki to gdy nauczyciel wchodził do klasy to wszyscy uczniowie wstawali z miejsc i bardzo przeciągle mówili "dzieeeń-doo-bryyy". Mniejsza z tym,Nie o tych wspomnieniach chcę Wam dzisiaj dzisiejsza historia życie to opowieść o moim nietypowym zadaniu do najbliższy piątek przygotowuje wraz z Pracz Szopem i paroma innymi leśnymi zwierzątkami scenkę z akcentami w języku wspominałam Wam już o tym,ale teraz będzie inna puenta mojej opowieści. Mianowicie chcę Wam przekazać,żebyście nigdy,ale to nigdy nie zrobili takiego błędu jak ja,czyli nie wybierajcie australijskiego akcentu (chyba,że jesteście z Australii,a dzieciństwo spędziliście wśród kangurów).Jak dla mnie sama wiadomość,że muszę mieć jakiś inny akcent niż mam teraz nie jest łatwa do lubię ludzi z Australii,ale muszę przyznać,że akcent to oni mają dziwny (fajny,ale dziwny).Koniec wywodów o się za babeczki. Dzisiejszy przepis jest na serowe babeczki z kruszonką. 100 g masła 100 g cukru 2 łyżki kakao w proszku 150 g mąki 1 łyżka proszku do pieczenia 2 jajka 100 g cukru 100 g stopionego masła 200 g twarogu 1/2 torebki budyniu waniliowego. z pierwszych pięciu składników (tj.:masło,cukier,kakao,mąka,proszek do pieczenia) zagnieść kruche ciasto 2/3 ciasta rozłożyć do foremek na babeczki pozostałą część odłożyć na bok jajka ubić na jednolitą masę z cukrem i budyniem,a następnie dodać stopione masło masa jajeczną wymieszać z twarogiem tak,by powstała gładka masa masę serową włożyć do foremek odłożone ciasto podzielić na kawałki i wyłożyć na masę serową babeczki piec ok. 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180*C. Jak dla mnie to one najgorzej nie wyglądają, tylko kremu im jakiegoś może pomysł na jakiś krem? Bo ja nie. Trudno. Może jakiś pomysł strzeli we mnie jak grom z jasnego nieba i w tedy wyprodukuje coś godnego uwagi, bo jak na razie to jest tak bywa w dziś to się a Wami. by Miss Lisica ^_^- Udało mi się sfotografować szopa pracza – napisał nasz Czytelnik. – Zwierzę przebiegło przez drogę, a gdy zatrzymałem auto, z zaciekawieniem spojrzało w moją stronę.
Jest milutki tylko z pozoru. Tak naprawdę to wielki szkodnik ekosystemów, a do tego prawdziwy terminator: potrafi przetrwać mrozy, wejdzie wszędzie, i zjada wszystko, od jagód po ptasie jaja. Szop pracz pojawia się w coraz to nowych miejscach w Polsce. Szop szkodnik – czy jest groźny? "Jest kilka przyczyn, dla których jest on, kolokwialnie mówiąc, taki paskudny. Choćby to, że penetruje praktycznie wszystkie strefy. To znaczy, że w przeciwieństwie do naszych drapieżników, choćby lisa, fantastycznie wspina się na czubki najwyższych drzew, sięgając do dziupli i gniazd. I podobnie jak norka amerykańska lubi miejsca związane z wodą. Świetnie pływa, więc dostanie się wszędzie" – podkreśla dyrektor Instytutu Ochrony Przyrody (IOP) PAN i główny redaktor "Atlasu ssaków Polski", prof. Henryk Okarma. "Szop jest też bardzo elastyczny" - dodaje profesor. Silne mrozy potrafi przetrwać dzięki zapasom tłuszczu i jest wszystkożerny. Jego głównym pokarmem są drobne zwierzęta, płazy, ryby, raki, ślimaki, owady, padlina, ptasie jaja, a także różne owoce i nasiona, zwłaszcza orzechy, borówki i maliny. "Zjada właściwie wszystko: zbierze wysypane ziarna kukurydzy, ale też pożywi się na polu. Jeżeli są żaby – zje żaby, jak znajdzie padlinę – zje i padlinę" – tłumaczy ekspert. Jeśli gdzieś zadomowią się szopy, lokalną faunę czekają kłopoty. Zagrożone są zwłaszcza gatunki rzadkie i ginące, jak np. kuraki leśne, duże dziuplaki, drozdy, ptaki siewkowe, wodne i wodno-błotne. "Niemałe spustoszenia [szop] czyni w lęgach ptasich, które rabuje gdziekolwiek są umieszczone, nawet w zabezpieczonych przed kunami dziuplach, z których jaja bądź młode wybiera przebiegle łapami. Podobne straty wyrządza wśród innych drobnych (np. żaby) i średnich (np. zające) kręgowców, wpływając tym samym na strukturę i funkcjonowanie zespołów ekologicznych" – czytamy w "Gatunkach obcych w faunie Polski" – opracowaniu autorstwa ekspertów IOP PAN. To prawdziwy dramat - mówią przyrodnicy, bo obecność szopa pracza w ekosystemach utrudnia próby przywracania w nich gatunków ginących, np. głuszców, jarząbków i cietrzewi. Do tego szop może roznosić wściekliznę i pasożyty, groźne nicienie. Jest jeszcze jeden powód, dla którego szop to kłopotliwy element krajobrazu. "Rzecz w tym, że może on żyć bardzo blisko człowieka. W Stanach Zjednoczonych, skąd pochodzi, jako gatunek rodzimy robi ogromne szkody w domkach letniskowych. W Niemczech na przedmieściach miast żyje w ogromnych zagęszczeniach, powodując tam spore problemy" – dodaje prof. Okarma. "Wraz z jenotem i norką amerykańską szop pracz tworzy zespół obcych i egzotycznych w naszej faunie, tak zwanych drapieżników średnich, których oddziaływanie nakłada się na drapieżnictwo rodzimych gatunków z tej grupy, głownie lisa, wydry, borsuka i łasicowatych" – tłumaczy prof. Zbigniew Głowaciński z IOP PAN. Fot. Daniel Steinke/Pixabay Szop w Polsce – gatunek inwazyjny Szopy pochodzą z Ameryki Północnej i Środkowej. Do Europy sprowadzono je, jako zwierzęta futerkowe, ale dość szybko zaczęły się wymykać z ferm na wolność i obecnie największa ich populacja poza Ameryką Północną znajduje się w Niemczech. W Polsce szopy pierwszy raz zaobserwowano w latach 90. na zachodzie kraju. "Ekspansja, czy raczej inwazja szopa pracza w Polsce to proces dynamiczny, i to co na mapie w publikacji monograficznej "Gatunki obce w faunie Polski" (z 2011 r.) było zasięgiem domniemanym, dziś jest udokumentowaną rzeczywistością. Główna inwazja, której początki odnotowano w ostatniej dekadzie XX w., idzie od Niemiec - z przekroczeniem Odry, a obecnie na północy i południu kraju drapieżnik ten przekroczył już Wisłę. W ostatniej dekadzie pojawiły się wiarygodne, bo w części udokumentowane doniesienia z Lasów Włodawskich, północnego Roztocza i okolic Siedlec" – wylicza prof. Głowaciński. "Wygląda na to, że Bug przekroczyły szopy sprowadzone ongiś, w latach 1936-1954 na Białoruś w obręb zlewni Prypeci. I teraz zapewne te zwierzęta przesuwają się w kierunku zachodnim. Faktycznie, ostatnie doniesienia naszych informatorów pochodzą spod Siedlec z doliny Liwca i rejonu Stawów Broszkowskich (w Siedlecko-Węgrowskim Obszarze Chronionego Krajobrazu - PAP). Gatunek trzyma się najchętniej zbiorników i cieków wodnych. Można prognozować, że za kilka lat obie populacje się spotkają gdzieś na linii Wisły" – dodaje profesor. Potrąconego przez samochód szopa na terenie dotychczas od niego wolnym, w Dolinie Liwca, w Prószynie (gm. Siedlce), znaleziono w końcu lutego. Dolina Liwca jest obszarem Natura 2000, chronionym na mocy Dyrektywy Ptasiej. Występują tam gatunki ptaków, dla których szop może być sporym zagrożeniem. Chodzi głównie o ptaki gniazdujące na ziemi, szczególnie siewkowe. Na pewno dla derkacza, rycyków, czajek, kulików wielkich – ale nie tylko, bo szop porusza się też bardzo sprawnie po drzewach. Są wiarygodne informacje, że może rozbijać nawet budki lęgowe. Fot. PublicDomainPictures/Pixabay "Należy wnikliwie przyglądać się sprawie, bo jeśli populacja w tych rejonach się umocni, może być sporym zagrożeniem. Z rozmów z myśliwymi i właścicielami stawów hodowlanych wynika, że widują już szopy w naszej okolicy. Nie były to dotychczas jednak dane potwierdzone. Ważne, żeby ten pierwszy moment uchwycić, bowiem później łatwiej jest prześledzić ekspansję" – zaznacza Kaługa. Prof. Głowaciński dodał, że właśnie dostał wiadomość o zidentyfikowaniu szopa pracza dzięki nocnej fotopułapce w Puszczy Białowieskiej. Wzmacnia to przypuszczenia, że są to osobniki z populacji introdukowanej niegdyś na Białorusi. "Z danych w "Atlasie ssaków Polski" pokazujących, gdzie szop jest - widać, że jest już praktycznie w połowie Polski. Trudno podawać dokładne liczby. Można tylko oceniać, że bliżej północno-zachodniej granicy Polski, gdzie rozpoczęła się ekspansja, zagęszczenia są naprawdę duże. Przypuszczam, że mogą sięgać nawet kilku osobników na kilometr kwadratowy" – szacuje prof. Okarma. Zdaniem prof. Głowacińskiego w całej Polsce może ich być znacznie ponad tysiąc! Szop znajduje się na liście gatunków inwazyjnych w Polsce; jest też gatunkiem łownym i nie obejmuje go okres ochronny, co znaczy, że można na niego polować również wiosną i latem, kiedy inne gatunki spokojnie odchowują młode. Prof. Okarma sugeruje, że polowania nie rozwiążą jednak raczej problemu szopa. "Nasi myśliwi mają bardzo głęboko zaszczepione przekonanie, żeby na wiosnę nie strzelać, bo każdy gatunek ma prawo do spokojnego okresu rozrodczego" – mówi. Poza człowiekiem szopy nie mają w Polsce naturalnych wrogów. Główną przyczyną ich śmiertelności są spotkania z samochodami. Anna Ślązak PAP - Nauka w Polsce zdjęcie tytułowe: Claudia Peters PixabayYYMT6bk. 33 272 141 164 316 251 39 487 227