Spory o pieniądze nasiliły się w domach, w których są dzieci - dodano. kłótnie; Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w
Witam serdecznie wszystkie Użytkowniczki. Jestem nowa na tym forum i zwracam się do Was z problemem. Mam 19 lat, mój chłopak 20. Jesteżmy razem od roku, a od jakiż 6 miesięcy mieszkamy razem (Przeprowadziliżmy się na okres studiów do innego miasta i mieszkamy z grupką znajomych w wynajmowanym mieszkaniu.) Przez kilka pierwszych tygodni wspólnego mieszkania wszystko układało się cudownie. Później zaczęły się kłótnie, problemy… nie potrafiliżmy się dogadać. Z czasem dochodziło nawet do rękoczynów. Najczężciej jest tak, że to ja w naszym pokoju sprzątam i dbam o wszystko. Mój chłopak w tym czasie gra w gry komputerowe. Czasem coż zrobi, jednak bardzo się ociąga i należy mu to wyraźnie zasugerować. Któregoż dnia, podczas kolejnej kłótni stwierdził, że ja nic nie robię, tylko się lenię. Bardzo się zdenerwowałam, ponieważ naprawdę bardzo się staram, szczególnie, że kiedy przeniosłam się z rodzinnego domu, nie miałam pojęcia o sprzątaniu, praniu, gotowaniu… Niewiele myżląc uderzyłam Go w twarz, a on… Oddał sobie i wyszedł… Później takich sytuacji było więcej, a nasze kłótnie coraz bardziej niebezpieczne. On jest niezwykle porywczy i impulsywny. Nieraz bardzo się bałam. Najczężciej było tak, że On powiedział coż, co bardzo mnie zraniło, a ja w amoku wżciekłożci i żalu okładałam go na ożlep piężciami. Zawsze mi oddawał, a kiedy się bulwersował, ze złożcią mówił, że nikt go nie będzie poniżał i że ma do tego prawo. Nadal nie wiem czy ma rację, i czy mężczyzna który uderzy kobietę, może się w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać… To wszystko stało się wreszcie nie do wytrzymania i całkiem niedawno oznajmiłam Mu, że nie kocham Go już. Powiedział, że kocha mnie nadal i że zrobi wszystko, abym znów poczuła do Niego to co kiedyż. Faktycznie- przez kilka dni się starał, ale wczoraj stała się rzecz naprawdę straszna. Było późno, a On siedział na łóżku i robił coż przy komputerze. Była „jego kolej żcielenia” więc poprosiłam, aby pożcielił i zgasił żwiatło. Było to tuż po kłótni. Oznajmił mi, że ma zamiar siedzieć tak jak siedzi i do tego zaczął oglądać film, na wysokim poziomie głożnożci. Zdenerwowana wyciągnęłam kabel od Jego laptopa. Włożył go i ponownie odpalił film. Więc znów wyciągnęłam mu kabel. Wtedy zaczął na mnie przeraźliwie krzyczeć, przeklinać, rzucać wyzwiskami… Przycisnął mnie do łóżka i przytrzymywał. Próbowałam się wyrywać i… z całej siły uderzył mnie w twarz. Zakręciło mi się w głowie, wstałam i wyszłam. Nie wiedziałam dokąd mam pójżć, byłam lekko ubrana. Wyszedł za mną. Długo szwędałam się bez celu po mieżcie, a On ciągle mi towarzyszył, twierdząc, że nie chce bym zrobiła coż głupiego. Po długiej przechadzce wróciliżmy do domu i zasnęliżmy. On powiedział, że doskonale mnie rozumie i wie, że nigdy mu tego nie wybacze. Ja natomiast, od wczoraj czuję ogromną obojętnożć. Jest mi naprawdę wszystko jedno co się wydarzy i co dalej będzie. Zaczęłam zachowywać się nihilistycznie i hedonistycznie. Wczesnym popołudniem, zaczęłam się z nim drażnić udając, że chcę Go pocałować… Zareagował natychmiast, obdarowując mnie długim i namiętnym pocałunkiem, po czym rzucił mnie na łóżko, żciągnął mi rajstopy, i… wszedł we mnie jak gdyby nic się nie stało, nie dbając zupełnie o moje samopoczucie… Podczas stosunku ze złożcią pytał czy „tego włażnie chciałam”, zdołałam tylko powiedzieć że nie wzięłam wczoraj tabletki, na co odparł bez p****ęcia, że „trzeba było wziąć” i kontynuował… Mam mętlik w głowie. Jak już wczeżniej pisałam, nie czuję nawet żalu, a jedynie wszechogarniającą obojętnożć… Przeżyliżmy razem wiele cudownych chwil, byliżmy ze sobą naprawdę blisko, i bez wahania mogę powiedzieć, że z nikim, nie czułam nigdy tak silnej więzi jak z Nim… Po ostatnich wydarzeniach, nie wiem jednak co robić. Piszcie, co zrobiłybyżcie na moim miejscu, jakie macie spostrzeżenia… Odpowiem również na każde pytanie. Oczekuje jakiejkolwiek rady i pomocy. Jestem przerażona
Welcome to BeerMoneyForum.com - BIGGEST MAKE MONEY FORUM ONLINE. Join us now to get access to all our features. Once registered and logged in, you will be able to create topics, post replies to existing threads, give reputation to your fellow members, get your own private messenger, and so, so much more. It's also quick and totally free, so W zamierzchłych i niefajnych czasach, wynagrodzenie przynosił do domu tylko mężczyzna. Kłótnie o pieniądze w związku oczywiście też istniały. Czy obecnie, przy dwóch dochodach w rodzinie, jest trudniej czy łatwiej poradzić sobie z długami? A co jeśli nadal jest tylko jeden dochód? Kłótnie o pieniądze w związku – czy da się ich uniknąć?Czy jednak oddzielne konta?Co można zrobić?Nie może być tak, że dłużnik walczy z długami, a w domu musi walczyć, czy bronić się przed partnerem. Kłótnie o pieniądze w związku – czy da się ich uniknąć? Oczywiście nie wszyscy kłócą się o pieniądze – nawet w obliczu długów. Są rodziny, które w czasie kryzysu tworzą silną drużynę, mają świadomość celu, do jakiego dążą, wiedzą, jakie grozi im niebezpieczeństwo. Wspólnie liczą pieniądze, szukają nowych źródeł dochodu, zgadzają się na spisywanie i cięcie wydatków i zgodnie przeznaczają swój dobytek na sprzedaż. Warto jednak od samego początku rozmawiać o pieniądzach – nie czekając, aż pojawią się problemy. Im wcześniej zrozumiemy, że mamy w pewnych kwestiach różne zdanie, tym lepiej i dla związku i dla finansów. Na podstawie doświadczeń czytelników, którzy do mnie piszą, wiem, że wcześniejsze rozmowy o pieniądzach pozwoliłby im zrozumieć, że w obliczu długów: żona (partnerka) będzie uważała, że to mąż jest zobowiązany do zadbania o rodzinę, więc ona teraz po prostu będzie ostentacyjnie cierpieć i pokazywać swoje rozczarowanie mężem, albo po prostu go zostawi. mąż (partner) będzie uważał, że za ciężko pracuje, aby odmawiać sobie dwóch piw wieczorem. mąż uważa, że zapisywanie codziennych wydatków i ograniczanie kosztów jest poniżej jego godności. żona nie chce słyszeć w ogóle o problemach finansowych. mąż uważa, że żona “sama jest sobie winna” – mimo że pożyczała na potrzeby rodziny – i blokuje żonie dostęp do wspólnego konta. To, czy on jest skąpcem, a ona rozrzutna, da się wyczuć bez większego trudu i konieczności długich rozmów. Ale już zapatrywanie na wspólny budżet i współodpowiedzialność – to się okazuje dopiero w tzw. praniu. Czy jednak oddzielne konta? Oddzielne konta sprawdzają się w wielu związkach, ale wcale nie są gwarancją sukcesu i przetrwania rodziny. Są przecież takie, w których konto jest wspólne, a mimo wszystko w obliczu problemów finansowych, partnerzy zwierają szyki i wspólnie rozwiązują problem. Gdy ona przepuszcza pieniądze, mimo że rodzina tonie w długach, gdy on nie chce ustąpić w kwestii zmniejszenia wydatków, lub gdy któreś z nich uważa, że długi to nie jego problem – oddzielne konta bywają rozwiązaniem, bo dzięki temu czasem można “uratować” jakieś pieniądze, które powinny pójść na najważniejsze wydatki. Niestety czasem może to jednak oznaczać tyle, że ten rozsądniejszy z partnerów, bierze na siebie całą odpowiedzialność, a ten, który się odcina od problemu, żyje, jakby się nic nie stało. Co można zrobić? Moim zdaniem są 4 etapy: rozmawiać, jeszcze więcej rozmawiać, rozmawiać przed terapeutą, odejść. Oczywiście do tego 4. etapu nikogo nie namawiam, choć czasem mam ochotę powiedzieć mojej kursantce, czy kursantowi – odejdź, bo on / ona ciągnie Cię na dno. Bo zamiast Cię wspierać, poniża Cię, upokarza, straszy odejściem. To nie jest miłość i to już nie jest związek. Możecie się kłócić o skarpetki na podłodze, czy inne pierdoły, ale problemy finansowe powinny być kryzysem, z którego wyjdziecie silniejsi, jako zespół. Nie może być tak, że dłużnik walczy z długami, a w domu musi walczyć, czy bronić się przed partnerem. Kłótnie o pieniądze w związku mogą dotyczyć za drogiej sukienki, czy zakupu Playstation. Nie może być jednak mowy o braku współodpowiedzialności za przyszłość rodziny. Owszem, jeśli on przepił lub przegrał w karty – zostaw go w diabły z tymi problemami, jeśli uważasz, że nie zasługuje na drugą szansę. Lub jeśli ona przewala kasę na pierdoły i nie ma zamiaru przestać. Ale jeśli on ma problemy, bo chciał zapewnić rodzinie jak najlepsze warunki, lub ona brała pożyczki, żeby dzieci miały na zieloną szkołę, czy kurtkę – nie może być tak, że teraz druga strona się wypnie i powie “to nie mój problem”. Większość dłużników, która wpadła w poważną pętlę zadłużenia, nie umie podejmować dobrych decyzji w większości ważnych kwestii. Pisałam o tym wielokrotnie – długi to problem psychologiczny. Nasz rozwój emocjonalny został na pewny etapie życia zaburzony – najczęściej jest to wczesne dzieciństwo – zatrzymaliśmy się na etapie dziecka, nastolatka. Ja osobiście zatrzymałam się w wieku 8 lat – teraz jestem ośmiolatką w ciele hmm. prawie 50 latki. Taka prawda. I jako 8-latka podejmowałam decyzje finansowe, wybierałam sobie samych nieodpowiednich partnerów. Teraz to wiem i dlatego każdą decyzję podejmuję długo – bo jeśli tylko włączę emocje – mogę wybrać bardzo źle. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że Ty też wybrałaś / wybrałeś źle partnera / partnerkę. Kłótnie o pieniądze w związku zdarzają się często. Jednak jeśli zostajesz sam z problemami – to już nie są kłótnie i to już nie jest związek. Czasem naprawdę warto przemyśleć rozstanie. Jak długo można liczyć na to, że jeszcze będzie nam razem wspaniale, jeśli stara się tylko jedna strona? Wybrane specjalnie dla Ciebie: Kredyt konsolidacyjny a pożyczka konsolidacyjna – na czym polegają różnice? Pożyczka konsolidacyjna – warunki – WYMAGANIA – opłacalność Pożyczka na spłatę pożyczki – METODA na spłacanie długów? Pożyczka dla BARDZO zadłużonych – na co MASZ! uważać? Prywatna pożyczka – o tym, jak odkryłam oszustwo i na co uważać! Oceń mój artykuł: (No Ratings Yet)Loading...
Małżeńskie kłótnie - żelazne zasady. Niewielkie nieporozumienia w małżeństwie znacznie łatwiej rozwiązać niż poważniejsze konflikty. Jednak w każdym przypadku należy trzymać się kilku ważnych zasad. Przede wszystkim nie można generalizować. Słowa takie jak „nigdy” czy „zawsze” budzą u oskarżanej osoby poczucie
Kłótnie o pieniądze. W niemal dwóch na trzy domy nie udaje się uniknąć kłótni o pieniądze, a w co szóstym zdarzają się one regularnie – wynika z badania zrealizowanego dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Główne powody to nieliczenie się ze zdaniem partnera, rozrzutność i zbyt niskie dochody. Ale nieporozumienia to nie wszystko, co trzecia osoba zanim przystąpi do rozmowy sprawdza po kryjomu finanse i wydatki partnera. Zdecydowanie częściej partnerzy kontrolują partnerki, bo też częściej mają dostęp do finansów swojej drugiej połowy. Pandemia spowodowała, że awantur jest nieco więcej. Ilu Polaków kłóci się o pieniądze? O pieniądze kłóci się z najbliższymi zdecydowana większość, bo 64 proc. Polaków – pokazuje badanie zrealizowane przez 4P dla rejestru Dłużników BIG InfoMonitor. Na szczęście bardzo często i często robi to zdecydowanie mniejsza część społeczeństwa – 16 proc. respondentów. Źródło: badanie 4P dla BIG InfoMonitor 48 proc. badanych wchodzi w spory na tle finansowym rzadko lub bardzo rzadko. By dojść do tego etapu, trzeba jednak wcześniej nabrać wprawy i wzajemnego zaufania, a na to potrzeba czasu. Dlatego wśród osób między 18. a 29. rokiem życia regularnie bierze udział w kłótniach o finanse co czwarta. Od trzydziestki natężenie sporów słabnie, by po pięćdziesiątce częste i bardzo częste nieporozumienia na tym tle były udziałem 12 proc., a po sześćdziesiątce 7 proc. ankietowanych. – Najmłodsze pokolenie najpierw tkwi w gorącym sporze o pieniądze z rodzicami, a później z drugą połową, bo każdy wychodzi z rodzinnego domu z innym bagażem doświadczeń i innymi nawykami. Ważne jest jednak, by ewentualne spory i dyskusje prowadziły do dobrych decyzji. Niestety, błędy popełnianie na starcie w dorosłość mogą zaważyć na realizacji życiowych planów i stanowić dodatkowy balast na kolejne lata – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. – Tymczasem z naszych danych wynika, że z powodu nieopłaconych rachunków i rat kredytów znajduje się w rejestrze dłużników lub ma popsutą historię kredytową ponad 137 tys. osób, czyli prawie 5 proc. osób z tego pokolenia, w kolejnym 25-34 latków jest już niemal 560 tys. niesolidnych dłużników – dodaje. O ile przeciętna zaległość najmłodszej grupy wynosi 8,3 tys. zł. to już po 25 roku życia jest to o prawie 10 tys. zł więcej. Niełatwo o pokojowe rozmowy o wydatkach i oszczędnościach również w rodzinach z małymi dziećmi. Regularne problemy z dogadaniem się ma co najmniej 20 proc. rodziców potomstwa w wieku do 9 lat. Dla porównania w gospodarstwach domowych, w których nie ma dzieci na utrzymaniu, o częstych i bardzo częstych sporach mówi 14 proc. ankietowanych, a tam, gdzie mieszkają dorosłe dzieci – 16 proc. respondentów. – Pieniądze to trudny temat, który wywołuje silne emocje i potrafi być źródłem poważnych konfliktów. Obnaża różnice systemów wartości i charakterów w związkach. Niestety nie ma prostych reguł. Konto wspólne czy oddzielne? A co, jeśli partnerzy różnią się zasadniczo poziomem dochodów? Satysfakcjonujące porozumienie, które nie obędzie się bez kompromisów, ustalić jednak warto, bo jego brak wzmaga kryzysy w związkach i aż dla ok. 30 proc. par kończy się rozstaniem – przestrzega Roman Pomianowski, psycholog społeczny, prezes Stowarzyszenia Program Wsparcia Zadłużonych. Błędy jednej osoby w małżeństwach, w których zachowana jest wspólnota majątkowa, mogą dać się mocno we znaki również drugiej połowie, dlatego należy wspólnie podejmować ważne w skutkach decyzje. Kłopoty finansowe to niestety nie jest rzadkość, z informacji zawartych w Rejestrze Dłużników BIG InfoMonitor oraz z danych BIK wynika, że w pokoleniu 35-44 latków oraz 45-54 latków problemy z opłacaniem zobowiązań ma co ósma osoba. Tu przeciętne kwoty zaległości są znacznie wyższe niż w przypadku młodszych pokoleń, bo wynoszą odpowiednio ponad 31 tys. zł i 39,5 tys. zł. Żona kontra mąż lub odwrotnie Kłótnie na tle finansowym w 70 proc. przypadków wybuchają między partnerami i małżonkami, w następnej kolejności 17 proc. badanych wymienia rodziców, 7 proc. dzieci, a 5 proc. rodzeństwo. Statystyki mogłyby wyglądać gorzej, gdyby nie to, że niemal co dziesiąty ankietowany prowadzi gospodarstwo domowe samodzielne i ma zdecydowanie mniej okazji, by się z kimś spierać. Źródło: badanie 4P dla BIG InfoMonitor … bo wydał i nie spytał, a na dodatek za mało zarabia O co się kłócimy? Przede wszystkim o nieuzgadnianie wydatków i rozrzutność. W następnej kolejności o niewystarczające dochody, nieumiejętność oszczędzania oraz wysokość wydatków partnera na hobby czy używki. Źródło: badanie 4P dla BIG InfoMonitor Przy czym kobiety zdecydowanie częściej wymieniają jako powód awantur niskie dochody (34 proc. vs. 28 proc.) i rozrzutność (37 proc. vs. 28 proc.), mężczyźni natomiast wydawanie pieniędzy bez zgody (34 proc. vs. 30 proc.) oraz przeznaczanie oszczędności na nieodpowiedni cel (19 proc. vs. 13 proc.). Ale kto wywołuje temat, a kto z tych powodów jest stawiany pod ścianą, trudno jednoznacznie stwierdzić. – Mamy w Polsce paradoksalną sytuację – kobiety są lepiej wykształcone, ale mnie zarabiają. Kierowany w ich stronę zarzut zbyt małych dochodów może mieć więc charakter strukturalny. Jest jednak gorzej, jeśli partner lub partnerka zarzuca drugiej stronie, że się nie stara, że nie jest wystarczająco przedsiębiorcza, zaradna – bo to już ocena osoby, tego jak wywiązuje się ze swych powinności wobec rodziny, a nie informacja zwrotna mobilizująca do większego zaangażowania. Z moich obserwacji wynika, że posądzenie polskiego mężczyzny o to, że jest „bankrutem” potrafi być jedną z największych obelg – zauważa Roman Pomianowski. Kuszące podglądanie konta Spory sporami, a kontrolowanie stanu konta, wydatków i oszczędności drugiej połowy, to inna sprawa. Nawet tam, gdzie kłótnie o pieniądze się zdarzają, 52 proc. twierdzi, że nie ma potrzeby sprawdzania konta partnera, ale jest też 48 proc. badanych, którzy myślą inaczej. Uważają, że zanim rozpocznie się burzliwą rozmowę o wydatkach i oszczędnościach należałoby się upewnić, jak sprawa faktycznie wygląda i obejrzeć finanse partnera. Nie każdy ma jednak taką możliwość, ostatecznie sprawdza więc co trzeci, z czego na częstą kontrolę decyduje się co dziesiąty badany. Wyniki nie pozostawiają wątpliwości, w tym względzie nadal nie ma mowy o równouprawnieniu. Kontrola jest bardziej domeną partnerów, robi to 37 proc. z nich, podczas gdy kontrolujących partnerek jest 27 proc. Może wyglądałoby to inaczej, gdyby nie fakt, że w takich trudnych finansowo związkach kobiety rzadziej mają dostęp do rachunków mężów (12 proc.) niż oni do ich kont (20 proc.). Temat pieniędzy jest szczególnie burzliwy w parach osób między 25. a 34. rokiem życia. W tej kategorii wiekowej chętnie sprawdzałoby konto partnera aż 65 proc. ankietowanych, podczas gdy wśród osób po 45. roku życia 40 proc. I faktycznie 25-34 latkowie kontrolują swoją drugą połowę częściej niż reszta (37 proc. vs. średniej na poziomie 33 proc.). Wynik byłby inny, ale na przeszkodzie stoi brak dostępu do konta partnera, bo podobnie jak w pozostałych grupach wiekowych wgląd w finanse drugiej osoby ma przeciętnie ok. jednej trzeciej badanych. – Finanse to coś więcej niż tylko kwestia dobrej komunikacji w związku, bo rodzina to nie jest firma, w której tworzy się formalny plan finansowy. Gospodarowanie pieniędzmi, podejmowanie decyzji inwestycyjnych, np. dotyczących zakupu samochodu, budowy czy remontu mieszkania, wymarzonych wakacji, itd. ujawnia strukturę władzy w związku. Nawet tzw. miłe niespodzianki pokazują, kto rządzi i rozdaje karty – zwraca uwagę Roman Pomianowski. Kłótnie są nawet, gdy nie ma pieniędzy Wyniki badania nie pozostawiają też wątpliwości, że sporów o pieniądze jest więcej tam, gdzie żyje się skromniej. Wystarczy, by dochody własne badanego przekroczyły 3 tys. zł, lub gospodarstwa domowego 4 tys. zł i już sytuacja wygląda nieco lepiej. Nie oznacza to jednak, że wszędzie, gdzie deklarowany jest wysoki standard życia, udaje się żyć bez awantur o pieniądze. – Co ciekawe, grupa bez problemów finansowych, w której dobrze się żyje i która może pozwolić sobie na wszystko, także nie unika kłótni. Często i bardzo często doświadcza ich niemal co piąty badany, podczas gdy w grupie deklarującej skromne życie, której nie wystarcza nawet na podstawowe potrzeby dzieje się tak w co czwartym przypadku – mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. – Zamożne pary rzadziej niż inne kłócą się jednak o pieniądze między sobą, a zdecydowanie częściej ze swoimi dziećmi – dodaje. Powrót dorosłych dzieci do domów sprzyja trudnym rozmowom o finansach Pandemia nie oszczędziła żadnego obszaru życia, również finansów i związanych z nimi nieporozumień. Części osób odebrała źródło utrzymania lub ograniczyła wpływy, ale wielu też zmniejszyła wydatki, bo ze względu na lockdowny, obostrzenia w korzystaniu z licznych usług i rozpowszechnienie pracy zdalnej jest zdecydowanie mniej okazji do wydatków. W czterech ścianach nerwowość na tle finansowym jednak wzrosła. Owszem, prawie dwie trzecie spierających się o pieniądze nie dostrzega zmiany między stanem przed Covid-19 i w czasie pandemii, ale wśród tych, którzy ją zauważyli przeważają deklarujący, że teraz kłócą się o pieniądze częściej (20 proc.) niż rzadziej (16 proc.). Niewykluczone, że jest to zasługa pełnoletnich już dzieci, które z powodu zdalnej nauki i zamknięcia miejsc pracy wróciły pod dach rodziców. Badanie potwierdza, że w domach, w których mieszka pełnoletnie już dziecko konfliktów na tle finansowym bywa dziś więcej niż przed rokiem. Powrót do rodzinnego domu ma jednak też plusy, niesolidnych dłużników w wieku 18-24 lat jest dziś mniej niż przed rokiem. ________ * Badanie zrealizowane przez 4P na zlecenie BIG InfoMonitor. Badanie wykonano w lutym 2021 r. na reprezentatywnej próbie 1106 Polaków w wieku 18-70 lat, techniką komputerowo wspomaganych wywiadów internetowych (CAWI). Biuro Informacji Gospodarczej InfoMonitor (BIG InfoMonitor)
Mity na temat free float spółki. Chciałbym raz na zawsze rozprawić się z mitami na temat free floatu GreenX. Otóż często widuję tutaj kłótnie o to która wersja jest prawdziwa, że to
Pożyczka online do 10000 złChcę pożyczyćOstatnio zawnioskował: František, PrahaPanFrantišek Dziś o 04:42zawnioskowało4000 zł. Pożyczka w trzech krokachUzupełnij prosty nieobowiązujący wniosek i uzyskaj bliższe informacje o pożyczceSkontaktuje się z Tobą nasz reprezentantHandlowy zastępca providera wszystko ci wytłumaczy i odpowie ci na ewentualne o akceptacji Twojego wniosku pienądze zostaną wysłane na Twój rachunek. Dziś zawnioskowało już 26 klientovNie wahaj się i wypróbój to również ty!Co ci przynosi pożyczka online?Szybkie załatwienie Wnioskuj o pożyczkę na podstawie łatwego uzupełnienia formularza. Wysoka przyznawalność Online pożyczki pomogły już wielu osobom rozwiązać ich problemy finansowe. Bez poręczyciela Online pożyczkę można otrzymać nawet bez poręczyciela oraz udokumentowanych formalności. Powiedzieli o nasDowiedz się, co myślą klienci, którzy wzięli pożyczkę "Najbardziej doceniam szybkie i łatwe wnioskowanie. Z online pożyczki jestem bardzo zadowolony. Skorzystałem z niej już dwa razy i polecam ją dalszym osobom." "Korzystałem wielokrotnie z usług pożyczek internetowych. Korzyści to głównie szybka decyzja, wszystko jest jasne i pomogą Ci na miejscu, nie musisz szukać gdzie indziej" Często zadawane pytaniaCzy mogę uzyskać pożyczkę, nawet gdy mam zapis w bazach? Zapis w bazach może również zaistnieć z powodu opóźnienia spłaty o parę dni albo zapomnienia o spłacie niektórych rachunków. Z tego powodu każdy wniosek oceniamy indywidualnie i szansę na uzyskanie pożyczki mają nawet klienci z zapisem w rejestrach dłużników. Czy muszę podać przeznaczenie pożyczki? Nie musisz nieczego udawadniać. Pieniądze można przeznaczyć na cokolwiek chcesz. Czy muszę potwierdzić zatrudnienie? Dla uzyskania pożyczki nie jest wymagane potwierdzenie zatrudnienia. Zaletą online pożyczki jest rzeczywistość, że może ją uzyskać nawet student, emeryt lub mama na urlopie macierzyńskim. Dla kogo jest pożyczka przeznaczona? Pożyczka jest przeznaczona dla klientów z regularnym przychodem. Z tego powodu mogą ją otrzymać nawet emeryci, studenci oraz mamy na urlopie macierzyńskim. Ważny jest wiek powyżej 18 lat oraz adres zameldowania na terenie Polski. Przede wszystkim, zapomnij o powodzie kłótni (oczywiście zakładając, że nie była to np. zdrada). Przyjmij do wiadomości, że w związku z wypowiedzianymi słowami, nie ma ona już żadnego znaczenia. Całą winę bierzesz na siebie i nie usprawiedliwiasz się słowami: „No, ale zobacz, każdy by się zdenerwował na moim miejscu”. pieczara07 Posty: 432 Rejestracja: 29 cze 2011, o 23:53 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Dla osób piszących w tamtym roku matury, chemia mogłabyc pewnym zaskoczeniem, np. dla mnie była. Dlatego tegoroczna matura nie powinna dziwić. Mnie osobiście nie poszła za rewelacyjnie, ale zdecydowanie wole taka jej forme. Troche śmieszą mnie osoby,które mówią,że 3 lata korków nic im nie dały, przepraszam was, ale jedyne co mi sie ciśnie na myśl to: bardzo dobrze. W tym kraju powinny sie skończyc potajemne udzielanie korepetycji. Nauczyciel ma uczyc w szkole, a nie później brać za to kase na prywatnych lekcjach. Wszystko podane na tacy, zero własnej pracy włożonej w rozumienie pewnych kwestii. Jeśli sami włożycie wysiłek, aby zrozumiec zagadnienie to zapamiętacie to do końca życia. Na studiach też będziecie chodzić na korki? seelaaf Posty: 892 Rejestracja: 16 lip 2011, o 20:25 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: seelaaf » 20 maja 2012, o 14:29 ekim, trochę mnie zdziwiła Twoja wypowiedź. kreatywność? JASNE, jest bardzo ważna. ale na Boga, chyba nie na maturze z biologii? przepraszam bardzo, jeśli kreatywność tu jest taka ważna to może już teraz niech wprowadzą wypracowanie na biologii! niech w ogóle nie będzie sprawdzana wiedza skoro nie jest już taka istotna, a punkty niech będą przyznawane za umiejętność składania wyrazów w logiczną całość poza tym jeszcze jedno: matura to nie jest rozmowa kwalifikacyjna do świetnej firmy, podczas której trzeba zabłysnąć inteligencja, twórczym i kreatywnym myśleniem. matura z biologii ma pozwolić na dostanie się na wymarzone studia i jeśli ktoś ją pisze to zapewne nie startuje na ASP bądź szkolę teatralna a na kierunek gdzie przyswojona wiedza będzie wyznacznikiem tego, czy wylecisz czy też nie. do matury z chemii nic nie mam. lith Posty: 3117 Rejestracja: 28 wrz 2009, o 22:49 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: lith » 20 maja 2012, o 14:39 Jakby matura była tylko wiedzowa (czyli np. trudne, szczegółowe, otwarte pytania bez podpowiedzi, czy tekstów pomocniczych) to byłyby płacze, że na te bardziej pożądane kierunki dostają się tylko cyborgi, kujony bez życia poza szkołą i takie tam antyspołeczne egzemplarze. I, że normalny śmiertelnik nie ma szans. ekim Posty: 469 Rejestracja: 14 lut 2009, o 15:10 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: ekim » 20 maja 2012, o 14:42 searleaf, Ja uważam, że częścią matury z biologii powinien być na przykład jakiś mały projekt badawczy. Tylko wydaję mi się, że jest to zbyt trudne logistycznie i zbyt łatwo cwaniaczki znalazłyby sposób na oszukanie komisji. Jeśli uważasz, że w biologii potrzebni są tylko ludzie w kółko powtarzający coś co już wszyscy widzą to mamy chyba inne poglądy na naukę. A właśnie matura jest wyznacznikiem tego czy ktoś nadaję się aby uzyskać wyższe wykształcenie czy nie. I tak uważam, że na maturze z biologii potrzebna jest kreatywność. Bo bez tej kreatywności nie jesteś w stanie przedstawić wiedzy w taki sposób aby była ona przyswajalna. Miałaś kiedyś okazję słuchać wykładu ? Jeśli tak to chyba zdajesz sobie sprawę z tego, że o wiele ciekawszym jest wykład człowieka, który z pasją opowiada o tym o czym ma mówić, wykorzystując zarówno bogactwo swojej wiedzy, jak i bogactwo językowe czy różne rekwizyty niż człowieka który mówi co wie i tyle. I skoro matura ma pozwalać na dostanie się na studia i późniejsze ewentualne dołączenie danego człowieka do grona ludzi wykształconych to chyba lepiej, że Ci ludzie wcześniej zostaną sprowadzeni na ziemi i pokaże im się, że działania czysto odtwórcze są już co najmniej niemodne. seelaaf Posty: 892 Rejestracja: 16 lip 2011, o 20:25 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: seelaaf » 20 maja 2012, o 14:43 noo, a teraz są narzekania że każda za przeproszeniem tępa dzida mogłaby przyjść na maturę bez przygotowania i i tak bylaby w stanie ją napisać w miarę, bo może akurat wbije sie w cudowny klucz. zresztą będę to powtarzać do usranej śmierci chyba bo widzę ze nie kazdy rozumie- NIE chodzi mi o zadania dla cyborgów, NIE chodzi mi o rycie na pamięć. chodzi mi raczej o to, żeby matura z biologii wygladała jak wiiieeeeelka klasówka, a nie jak olimpiada z filozofii. ekim Posty: 469 Rejestracja: 14 lut 2009, o 15:10 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: ekim » 20 maja 2012, o 14:49 searleaf, Jeśli tępa dzida wie czym się różnią tkanki przewodzące u nago i okrytonasiennych, że dziobak i kolczatka to stekowce, że białka denaturują w wysokich temperaturach, a niższa temperatura zwalnia zachodzenie reakcji, że nie wszystkie komórki eukariotyczne mają mitochondria, czym charakteryzują się różne rodzaje transportów, dlaczego protisty słodkowodne mają wodniczki tętniące etc. To chyba tępą dzidą nie jest, bo wydaję mi się, że w sumie takiej wiedzy wymagano na tegorocznej maturze. Do tej wiedzy wymagano trochę kreatywności żeby to ładnie ubrać w słowa. Et voila, danie gotowe. seelaaf Posty: 892 Rejestracja: 16 lip 2011, o 20:25 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: seelaaf » 20 maja 2012, o 14:54 ekim, skoro o wykładach mowa, to nie:) nie mialam okazji jeszcze uczestniczyć w wykładach. ale skoro o to zaczepiłeś to oczywiscie zgadzam się (tym razem) z Tobą i również uwazam, ze bogactwo językowe, a przede wszystkim podejscie z pasją do tematu sprawia, że aż chce się takiego człowieka słuchać. i oczywiscie ufam, że tacy wykładowcy istnieją i jest ich sporo. ale jesli takowi chodzą po tej ziemi to zapewne są wiekowi. i zapewne zdawali maturę która była jeszcze trudniejsza niż te nasze i składająca się jedynie z zadań na wiedzę. a jeśli oni ją zdali i wspięli się tak wysoko, zdobyli to wyższe wykształcenie to jak sam zapewne wywnioskowałes matura to nie wszystko. sprawdziany wiedzowe wcale wiec nie skreslają faktu, że ktoś kto je zdaje nie jest twórczym, ciekawym człowiekiem! poza tym jeszcze jedno: nas w szkole nie uczą raczej jak wbić się w klucz zaserwowany przez CKE, nie uczą jak skladac zdania aby zaden egzaminator się nie przyczepił. przynajmniej mnie tego nie uczono. a więc kolejna sprawa- jesli to nie jest przyjete w szkolach to czemu maturzysci muszą się z tym mierzyć? mały projekt badawczy jest bardzo dobrym pomyslem akurat. ale pod warunkiem, że takie zadania równiez bylyby wałkowane w szkołe. zoo_ Posty: 2101 Rejestracja: 13 maja 2011, o 15:25 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: zoo_ » 20 maja 2012, o 14:59 ekim pisze:Moim zdaniem o wiele istotniejsza jest umiejętność zrozumienia i analizowania jakiegoś zjawiska, np. oddychania komórkowego niż mechaniczne recytowanie wszystkich związków po kolei. Bo jaki to ma sens, jak nie wiesz z czym to się w ogóle je ? Niestety ekim, to nie jest sposób myślenia 90% społeczności. Akurat przykład z oddychaniem - większość klasy poświęciła pół godziny na wyrycie schematu na pamięć. Kiedy ja poświęciłam ciut więcej żeby załapać co się skąd bierze, dlaczego jest akurat tak,a nie inaczej i przy odpowiedzi mając schemat przed sobą powiedziałam coś więcej poza X przekształca się w Y, a następnie w Z to cała klasa patrzyła na mnie tak: O_Opoza tym jeszcze jedno: nasz w szkole nie uczą raczej jak wbić się w klucz zaserwowany przed CKE, nie uczą jak skladac zdania aby zaden egzaminator się nie przyczepił. przynajmniej mnie tego nie uczono. A mnie właśnie tak. Czasem mam wrażenie, że nawet za bardzo, bo jedno słowo źle, linijka więcej niż miejsce na to pozwala i 0pkt Na powtórzeniu nauczycielka wybiera 2-3osoby do odpowiedzi z całego działu. Za każdym razem znajdzie się jakaś osoba, która z odpowiedzi dostaje 5, a potem z tego samego materiału ze sprawdzianu 1 czy 2. Dlaczego? Bo ma wiedzę, ale wykutą i nie potrafi jej wykorzystać. seelaaf Posty: 892 Rejestracja: 16 lip 2011, o 20:25 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: seelaaf » 20 maja 2012, o 15:04 czy ja piszę po chińsku? nie mówię o kuciu! nigdy nie byłam zwolenniczką rycia na pamięć dniami i nocami. CO WIĘCEJ- zawsze uczyłam się z umiarem, raczej na rozumienie a nie na blachę. mam wrażenie, że niektórzy totalnie nie kumają o co mi chodzi. i nie tylko mi, bo widziałam wiecej zwolenników egzaminów wstepnych. zoo_, chwała Twojej szkole za to, że uczą Cię wbijac w klucz. ale mnie np nie i tu juz pojawia się problem. bo skoro jednych uczą a innych nie to jaka tu mamy sprawiedliwość. seelaaf Posty: 892 Rejestracja: 16 lip 2011, o 20:25 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: seelaaf » 20 maja 2012, o 15:06 dodam, że nie mam do nikogo pretensji! jestem trochę rozgoryczona, to fakt. bo po maturze dowiedziałam się , ze istnieje cos takiego jak slowo klucz na maturze z biologii. fajnie wiedzieć. lith Posty: 3117 Rejestracja: 28 wrz 2009, o 22:49 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: lith » 20 maja 2012, o 15:10 Swoją drogą wolałbym być operowany przez chirurga, który jak zobaczy u mnie jakiś nietypowy wariant anatomiczny, z którym się nie spotkał w żadnym atlasie to na logikę, rozumiejąc co jak działa bez problemu ogarnie sytuację niż takiego, który nazwie mi każdy szczegół anatomiczny, ale jak coś się nie będzie zgadzało z książką to error, nie wie co zrobić, bo jego wyuczony schemat tego nie przewiduje. ekim Posty: 469 Rejestracja: 14 lut 2009, o 15:10 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: ekim » 20 maja 2012, o 15:15 searleaf, U mnie w szkole też nie uczono wstrzelania się w klucz. Moim zdaniem to bezsens. Mnie uczono logicznego myślenia, wyciągania wniosków i odpowiadania na pytanie zwięźle, ale i wyczerpująco. To raczej wystarczyło. lith, Thats a point. seelaaf Posty: 892 Rejestracja: 16 lip 2011, o 20:25 Re: Szambo i fekalia czyli kłótnie o matury Post autor: seelaaf » 20 maja 2012, o 15:15 lith, zapędzasz się. ja mówie o maturze a Ty już o pracy i to nie byle jakiej ale chirurga. ale skoro tak sie bawimy to ja natomiast wolalabym miec styczność z dobrze wyksztalconym lekarzem, który wie co gdzie jest a nie który drogą dedukcji będzie dochodził co mi dolega i potem bardzo kreatywnie mnie zszyje. każdy ma swoje racje, ja bynajmniej zdania nie zmieniłam, a wiec dyskusje uwazam za zakończoną z mojej strony 0 Odpowiedzi 917 Odsłony Ostatni post autor: Łysy i rudy 6 maja 2022, o 20:41 9 Odpowiedzi 6624 Odsłony Ostatni post autor: Medycyna Lwów 9 sie 2014, o 12:11 9 Odpowiedzi 11359 Odsłony Ostatni post autor: randomlogin 4 sie 2015, o 18:22 7 Odpowiedzi 6159 Odsłony Ostatni post autor: Anthrax 21 mar 2015, o 17:28 32 Odpowiedzi 4317 Odsłony Ostatni post autor: Kraina_czarow 5 sty 2015, o 19:31 Kto jest online Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość
300👍= kolejny odcinek#Obornik = Wsparcie: https://tipply.pl/u/panbartosz123👉Grupa https://www.facebook.com/groups/345569256260255/?ref=share
Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:21:40 Witam Mam chłopaka który bardzo nie lubi gdy mam na sobie chociaż gram pudru ,od razu się obraża i kłóci się ze mną ,że po co mi ta tapeta a ja na prawdę staram sie używać go jak najmieniej zeby nie robic efektu maski na mojej buzi . Chciałabym zapytać się was co wy sądzicie o używaniu pudrów i fluidów ? i czy bylibyście w stanie zrezygnować z jego używania ? Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:23:59 bylabym w stanie aczkolwiek jak widze jakies tapeciary to bleee.. dziwie sie ich chlopakom;p przeciez to ciuchy sie brudza etc. jak tu sie do tego ''czegos'' przytulic;p ps. Odraazu na mysl mi przychodza laski z allegro xD Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:24:19 o kurcze, nieźle masz;d ja używam ale troszeczkę tez tak jak ty- zeby nie było efektu maski ) Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:24:38 Ja ost zrezygnowałam, ewentualnie na jakieś wyjście mogę użyć Jeśli ma się cerę bez kłopotow..trądzikowych to uważam, że wystarczy tylko krem z filtrem UV Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:24:48 nigdy nie zrezygnuje z make up-u poniewaz bez niego wygladam jak potwor poza tym lubie makijaz i lubie kupowac kosmetyki. moj facet nie ma nic przeciwko. Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:25:28 mój też zrzędzi polecam ci krem tonujący z ziai - nuno, taki biały z różowym zamknięciem pisze na nim,że to krem i chłopak się o niego niego czepia Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:25:38 Jak się nie ma problemów z cerą, to nie ma po co się pudrować. Gdybym tylko miała nieskazitelną twarz... ech, nie nakładałabym ani grama podkładu. Mnie się najbardziej podoba naturalność, ale kiedy bozia poskąpi świeżej cery, trzeba sobie trochę pomagać Byle nie kilogram brązu odcinającego się przy uszach i za żuchwą, brrr. Podkład kryjąco-matujący to dla mnie wsio, nie lubię sypkich pudrów i róży - więc i tak nie jest mi się nie podobają okropnie, zwłaszcza, że mało jest dziewczyn, które potrafią się umalować poprawnie (zwłaszcza różem). Zmieniany 1 raz(y). Ostatnia zmiana 2011-05-01 13:27 przez leia. Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:26:45 A co mam uważać na ten temat? Jeśli ktoś chce to niech używa. Ja aktualnie używam tylko pudru w kamieniu, więc nie mam problemu z tym, że nie używam fluidu. Nie mam też nic przeciwko mocniejszym makijażom - jeśli nie przeszkadza to osobie, która ma takowy to co mi do tego.? Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:27:48 nie rozumiem za bardzo jakim prawem on decyduje o tym czy sie malujesz. przeciez to nie operacja plastyczna zeby sie tak irytowal... ja bym nie zrezygnowala, nawet dla meza. to czesc osobowosci i stylu kobiety. przeciez nie nakladasz na twarz maski. pf :/ Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:28:25 ja ososbiście nie używałam i nie i tak nic nie daje a wygląda się przeraża mnie dziewczyna która próbuje zakryć fluidem świetle dziennym wygląda to jeszcze gorzej a na dodatek pogarsza ich je lecyć to sobie co puder młodej być ciemniejsza na buzi to lepiej już sopot na dwa dni posmarujesz i masz efekt karnacji opalonej. Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:31:01 Ile ja bym dała, by ni emusieć się malować...ale mam takie zmiany skórne, przez które po prostu wstyd wyjśc gdziekolwiek. JEśli masz normalną gładką cerę to po co się malować ? Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:31:08 nie zrezygnowalabym. moglabym zrezygnowac dla siebie, ale nie dla niego. nikt nie bedzie decydowac o tym jak mam wygladac. najpierw mam sie podobac sobie, pozniej jemu. Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:31:30 podkładu nie używam, czasem pudru ;p i to tyle, że nie widzi, choć wie, że go używam ;p i raczej nie ma nic przeciwko ;p Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:31:41 Cytatgerda1218 ja ososbiście nie używałam i nie i tak nic nie daje a wygląda się przeraża mnie dziewczyna która próbuje zakryć fluidem świetle dziennym wygląda to jeszcze gorzej a na dodatek pogarsza ich je lecyć to sobie co puder młodej być ciemniejsza na buzi to lepiej już sopot na dwa dni posmarujesz i masz efekt karnacji opalonej. dokładnie ahh ta tapeta na pryszczach suuuuper mmmmm.. ale nie wytłumaczysz, że nakładając tyle paści na twarz szkodzisz cerze Kłótnie o malowanie :) 01 maj 2011 - 13:32:03 ja musze mieć chociaż trochę, bo nie mam idealnej cery... mój chłopak też czasem się burzy, że "po co ci to, skoro bez pudru wyglądasz tak samo" - jednak ja uważam inaczej, a zawsze to komfort psychiczny Przykro nam, ale tylko zarejestrowane osoby mogą pisać na tym forum. a9LsO. 104 187 269 142 319 228 426 200 460

kłótnie o pieniądze forum